ONA

Mój mąż średnio co miesiąc jeździ do Warszawy. Nigdy mnie nie zabiera, pomimo tego, że już kilka razy wspominałam, że pojechałabym z nim. Zawsze coś stoi na przeszkodzie, jak nie jemu, to mnie. Pewnego dnia w końcu zapytałam:

– Masz kogoś w tej Warszawie? Zawsze jeździsz sam, nigdy mnie nie zabierasz.
– Mam – odpowiedział – ale nie martw się, ona nie jest ważniejsza od Ciebie, obie jesteście dla mnie tak samo ważne.

Kamień z serca.

Dawno, dawno temu, gdy na świecie nie było jeszcze naszych dzieci, ONA stawała mi na drodze. Decydowała o tym jak będzie wyglądała moja sobota lub niedziela. Krzyżowała mi plany. Nie pozwalała spędzać czasu z Bartkiem w taki sposób w jaki bym chciała. Strasznie mnie drażniła. Przez NIĄ nie jechaliśmy nad ocean lub do znajomych. Mimo to w pewnych momentach jej kibicowałam. Każda jej sukces, czy chwile spędzone z nią rekompensował mi butami.

Poza tym, że nigdy nie możemy znaleźć czasu żeby razem pojechać do Warszawy, Bartek stawia jeden warunek – obowiązkowy punkt wyjazdu to spotkania z NIĄ, a ja nie jestem pewna czy chcę. Chociaż z drugiej strony uwielbiam „Sen o Warszawie” Czesława Niemena, a Bartek zapewnia mnie, że usłyszenie go na 25 tysięcy gardeł zrobi na mnie wrażenie. Legia, bo o niej mowa to właśnie ONA. Jak każda kobieta spalonego nie ogarniam i samo uganianie się 22 facetów za jedną piłką nie jest moją wymarzoną rozrywką, chociaż zdarzyło mi się być trzy razy na meczu m.in. Los Angeles Galaxy z Davidem Beckhamem w składzie (oczywiście nie gra mnie interesowała). Tydzień temu Legia wygrała 5:0, szkoda że to nie czasy, w których każda bramka przekładała się na nową parę butów.

Mecze obywają się zwykle w weekendy, wieczorem. Gdy mieszkaliśmy w Stanach akurat był środek dnia. Gdy rano pytałam co robimy, czy jedziemy na plażę (1,5h drogi w jedną stronę), słyszałam zawsze:

– Czekaj, sprawdzę o której mecz. Nie, dzisiaj nie jedziemy, meczyk jest.

Zdążyłam już do tego przywyknąć, tym bardziej że nie blokuje mi to w tej chwili żadnych planów. Mecze odbywają się o 18:00 lub 20:00 a do tej pory spokojnie możemy spędzić razem cały dzień, a na wieczór te 2 godziny raz w tygodniu mogę się mężem z NIĄ podzielić…

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.