MAMA STUDENTKA

Po długiej nieobecności na blogu w końcu wracam. Dlaczego mnie nie było? Jak wiecie studiuję, a z dziećmi to niełatwa sprawa. Zdarzyło mi się opuścić trochę zajęć (dużo tego było – jak nie choroba dzieci to moja, a gdy dzieci chorują to nie wyobrażam sobie nie być przy nich). Chcąc – nie chcąc nazbierało się. Ale dałam radę, egzaminy zdałam w pierwszym terminie, więc jestem.

Studiujące mamy wiedzą, jak ciężko uczyć się przy dzieciach. Czas na naukę lub napisanie czegoś mam dopiero ok. 21.00 czasem 22.00, a wtedy to już się nic nie chce, zwłaszcza jak się wstaje o 6.00 rano, a w nocy przychodzą do naszej sypialni dzieci, rozpychają się na wszystkie strony i rano czujemy się jakby czołg po nas przyjechał. Po takich nocach zastanawiamy się czy zamontować zamek w drzwiach u nas w sypialni czy w pokojach dzieci.

Przed kolokwium lub egzaminem rzadko kiedy jestem w stanie nauczyć się wszystkiego na dzień przed, więc zawsze rano, w dzień egzaminu wstaję o 4.00 (wtedy jest idealna cisza) i uczę się. Często dzieci robią mi niespodziankę i wstają razem ze mną, zadowolone oferując swoje towarzystwo w nauce.

W takich momentach zazdrościłam moim bezdzietnym koleżankom i kolegom, że mają tyle czasu na ogarnięcie wszystkiego. Moja zazdrość nie trwała długo, bo szybko sobie uzmysłowiłam, że gdybym miała więcej czasu to i tak nie chciałoby mi się uczyć więcej niż to konieczne. Gdybym musiała prawdopodobnie zdałabym i 5 dodatkowych egzaminów nawet z trójką dzieci.

Ostatnio zastanawiałam się nad studiującymi mamami ( jest ich kilka u mnie w grupie). Fajnie gdyby przy każdej uczelni funkcjonował żłobek i przedszkole, być może więcej mam mogłoby studiować. Ja przedszkole Borysa mam za bramą uczelni więc zwykle po zajęciach go odbieram (studiuję dziennie). Uważam, że każda mama powinna mieć możliwość Indywidualnego Toku Studiowania i zaliczać przedmioty w dogodnym terminie, poza tym czas dla dziecka też musi znaleźć. Póki co mamy nie mają takiego przywileju (chyba, że takie które dopiero urodziły) a powinny mieć wszystkie (być może na innych uczelniach mają – tego nie wiem). Ile z tego korzyści dla państwa, takie mamy od razu po studiach mogłyby podjąć pracę, pracodawcy nie zastanawialiby się czy młode dziewczyny czasem nie zajdą od razu w ciążę, co nie jest im na rękę. Może więcej dzieci rodziłoby się w tym kraju.

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.