PO LATACH

Kilka lat temu nasze życie wyglądało kompletnie inaczej. Nie było dzieci, nie mieszkaliśmy w Polsce. Zdarzało nam się mieć wolne chwile czy weekendy, które spędzaliśmy nic nie robiąc – nikt nas nie wołał co 5 sekund i nie budził w nocy – ewentualnie jeździliśmy na zakupy, plażę, wakacje czy na spotkaniach ze znajomymi. W Stanach poznaliśmy trochę ludzi. My nigdy nie planowaliśmy zostać tam na stałe. Poznając tam kogoś, wydawało się, że to pewnie tymczasowa znajomość, zwłaszcza jeśli poznajesz polaków pochodzących z drugiego końca Polski. Jedni wracają inni nie, każdy idzie w swoją stronę. Czasem zastanawiasz się czy kiedykolwiek spotkasz jeszcze tych ludzi.
Z NIMI było inaczej. Mieszkaliśmy 2 godziny drogi od siebie. Spędzaliśmy razem weekendy, jeździliśmy zimą w góry pojeździć na deskach, w lecie grillowanie, wspólne wypady nad ocean, czy weekendy przesiedziane wspólnie w domu – u nas lub u nich. Mieliśmy podobne priorytety, podobne plany na przyszłość.
Pożegnaliśmy się w lipcu 2009 roku. Ostatnią noc w Stanach spędziliśmy u nich. Oni odwieźli nas na lotnisko. Nie wiedzieli dokładnie kiedy wrócą, ale umówiliśmy się, że widzimy się w Polsce.
P i K wrócili ponad rok temu z synkiem. Przez ten rok coś ciągle stało na przeszkodzie żeby się spotkać, jak nie choroba, szpital, to brak wolnego czasu, praca. Ale w końcu nadszedł ten weekend! Zmotywował ich przylot naszych wspólnych znajomych z Nowego Jorku. Z P i K nie widzieliśmy się 5 lat, we wspólnym gronie z niujorczykami 6,5 roku.
Dawno się tak z czegoś nie cieszyłam. Na weekend czekałam z niecierpliwością i cieszyłam się z niego jeszcze 3 dni po. Było jak za dawnych lat, z tą różnicą, że wtedy spotykaliśmy się bez dzieci, a teraz towarzyszyła nam piątka, która super się ze sobą dogadywała. Borys z Nadią traktowali Alana jak swojego brata, on – jeszcze jedynak, też wyglądał na zadowolonego z towarzystwa. Hania przytulała się do Duśki, a Duśka miała radochę, że ma dzidziusia w domu. A starzy rozmawiali jakby się widzieli w każdy weekend. Nie było nudno. Szkoda, że tak krótko.
W sobotę wyskoczyliśmy razem nad Solinę. K powiedział, że jak go wrzucę na bloga to mi skoczą lajki. Może serwer nie padnie.

IMG_6315

IMG_6330

IMG_6335

IMG_6339

IMG_6346

IMG_6360

IMG_6373

IMG_6387

IMG_6389

IMG_6395

IMG_6397

IMG_6400

IMG_6417

IMG_6442

IMG_6521

IMG_6530

IMG_6537

IMG_6544

IMG_6559

IMG_6582

IMG_6459

IMG_6274

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.