PARYŻ

W maju obchodziłam 33 urodziny i dostałam od męża w prezencie bilety do Paryża. Uczucia miałam mieszane bo z jednej strony zawsze chciałam zobaczyć Paryż, a z drugiej w głowie siedziało „no, ale jak to? bez dzieci?”. Był to nasz pierwszy wyjazd bez nich i miałam pewne obawy. Biłam się z myślami czy jednak nie odpuścić, ale doszłam do wniosku, że faktycznie ostatnie lata podporządkowane są w całości dzieciom i trzeba w końcu coś zrobić dla siebie. Zabranie ich na taki wyjazd byłby straszną męką, tylko nie wiem dla kogo większą – dla nich ze względu na brak w programie zwiedzania placów zabaw, czy dla nas słuchając co 5 minut: mamo to mamo tamto. W przyszłości planujemy zabrać je do Disneylandu ale póki co nie wykazują żadnego zainteresowania bajkami Disney’a. Borys uwielbia Scooby-doo i nic innego go nie interesuje, Nadia natomiast świata poza Dorą nie widzi, no ewentualnie chętnie pobawi się „dzidziusiami”.
W Paryżu spędziliśmy 5 dni. Podobało mi się tam prawie wszystko i zdecydowanie uważam, że to miasto trzeba zobaczyć. Widziałam już wcześniej kilka ładnych miast i Paryż jest w czołówce moich ulubionych, tuż obok San Francisco, Wenecji i Nowego Jorku.
Nie będę się rozpisywała o muzeach, czy architekturze Paryża bo to nie blog podróżniczy, a ja nie mam o tym zielonego pojęcia, poza tym nasz wyjazd był nastawiony na spędzenie wspólnie czasu spacerując ulicami miasta i zaglądając do najbardziej charakterystycznych miejsc, które każdy kto słyszał o Paryżu na pewno zna. W pierwszy dzień od razu pojechaliśmy pod wieżę Eiffla, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, czego nie można powiedzieć o jej otoczeniu. Chodniki w beznadziejnym stanie, a trawniki maksymalnie wydeptane. Rozumiem, że miliony turystów rocznie odwiedza to miejsce, ale nie wierzę że nie da się o to lepiej zadbać. Nie licząc otoczenia wieży Eiffla zachwycałam się całą resztą, kamienicami, kolorem ich elewacji, balkonami, drzwiami, witrynami sklepowymi, w życiu nie widziałam tak dobrze ubranych mężczyzn, w każdym wieku, zarówno tych dwudziestoparoletnich jak i tych po 50-tce (biedny mój syn teraz nie wie co go czeka). Oczywiście kobiety też wyglądały świetnie.
W Paryżu nawet kioski z gazetami wyglądają bardzo elegancko, a stojące w centrum miasta toalety nie straszą tylko wtapiają się w krajobraz. Bartek stwierdził, że robię 2 kroki i 5 zdjęć ale w ogóle nie marudził, nawet jak pół dnia chodziłam po Galerii Lafayette między stoiskami Manolo Blahnik, Christian Louboutin czy Jimmy Choo, powiedział, że kupiłby mi jakieś buty gdyby ceny były w złotówkach, a nie w euro (a zaczynały się od 400).
Bardzo podobała mi się dzielnica Montmarte, położona na wzgórzu i posiadająca bardzo wąskie uliczki. Podobno kto nie jej nie widział to tak naprawdę nie był w Paryżu.
Wyjazd był bardzo udany. Fajnie tak spędzić kilka dni sam na sam z mężem, a jeszcze fajniej przytulić dzieci po tak długiej przerwie. Rozmawiając z nimi codziennie nie sprawiały wrażenia stęsknionych, a czasem nawet nie chciały z nami rozmawiać bo były czymś zajęte, ale po powrocie przez godzinę się do nas przytulały i opowiadały co robiły przez te wszystkie dni.

_DSC0031

_DSC0043

_DSC0062

_DSC0076

_DSC0119

_DSC0133

_DSC0170

_DSC0213

_DSC0285

_DSC0295

_DSC0296

_DSC0339

_DSC0376

_DSC0408

_DSC0455

_DSC0478

_DSC0482

_DSC0525

_DSC0528

_DSC0541

_DSC0594

_DSC0610

_DSC0627

_DSC0650

_DSC0685

_DSC0740

Komentarze Facebook

comments

Komentarze
  1. Opublikowany przez blogi parentingowe na medal

    Wspaniały prezent, pozazdrościć męża i wyprawy!

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.