BERLIN

Tydzień temu wybraliśmy się na kilkudniowy wypad. Głównym celem było Tropical Island, a że znajduje się niedaleko od Berlina, wstąpiliśmy w odwiedziny do mojej siostry, która tam mieszka. Zwiedzać nie mieliśmy zamiaru bo byliśmy z Bartkiem tam już kilka razy, a dla dzieci to nic interesującego. Pojeździliśmy więc trochę po mieście, i słowo „pojeździliśmy” nie jest tutaj przypadkowe. Z całego dnia najlepsze było podróżowanie metrem, tramwajem a hitem był piętrowy autobus z którego dzieci nie chciały wysiadać. Nie popływaliśmy tylko promem jakoś Borys nie chciał się dać przekonać.

 
W Berlinie znajduje się największe zoo w Europie, ale po zeszłorocznej wizycie we Wrocławskim zoo wiedzieliśmy że nie ma sensu tam wstępować. Wybraliśmy się tylko na taras z którego można popatrzeć na różne zwierzęta, ale jak przewidzieliśmy po 5 minutach Borys stwierdził, że nuda więc poszliśmy dalej. Na chwilę zatrzymaliśmy się w sklepie Lego, gdzie nie tylko dzieci miały radochę z układania klocków. Generalnie dzień bardzo fajny, dzieciom się podobało. Wyjazdów z typowym zwiedzaniem nie planujemy w ciągu najbliższych kilku lat bo w obecnej chwili wszystko podporządkowane jest pod atrakcje dla dzieci, no chyba że jakimś cudem uda się kiedyś gdzieś wyrwać bez nich.

 
Nie będę tutaj pisała co warto zwiedzić, bo od tego są przewodniki. My kupiliśmy dzienny bilet i jeździliśmy praktycznie bez celu, chcieliśmy tam po prostu spędzić trochę czasu, ale nie obyło się oczywiście bez miejsc, które są każdemu znane jak Brama Brandenburska, niedaleko której znajduje się lodziarnia Hagen Dazs, obok której nie mogliśmy przejść obojętnie, czy Aleksanderplatz przy którym znajduje się charakterystyczna wieża telewizyjna. Chcieliśmy wjechać na górę, ale kolejka była na ponad godzinę stania i daliśmy sobie spokój.

 
Jeśli chodzi o samą jazdę samochodem do Berlina trwała około 8 godzin i było super. Nigdy nie mieliśmy w tej kwestii problemów z dziećmi. Rok temu gdy wyjeżdżaliśmy na wakacje wytłumaczyłam dzieciom, że jedziemy bardzo daleko i strasznie długo się tam jedzie. Wtedy byłam trochę zmartwiona jak dzieci zniosą podróż, czy nie będą marudzić. Zabrałam torbę zabawek, słodycze, iPada i podróż odbyła się bez marudzenia (13h). Stwierdziliśmy, że z naszymi dziećmi można dookoła świata jechać. Tym razem jedyne co mieliśmy na drogę to tablet, którym dzieci się zainteresowały 10 minut, połowę drogi przespały a przez resztę czasu sobie rozmawiały, pytały o milion rzeczy, obserwowały, a Bartek starał się nauczyć je podstawowych zwrotów po niemiecku, które zostały mu w pamięci ze szkoły. Zainteresowanie było całkiem spore, ale jak przyszło do nauki piosenki „Berlin Zachodni” to refren złapały w moment, i już nic innego ich nie interesowało. Borys do dzisiaj sobie śpiewa pod nosem. Także pod względem podróży to chodzące ideały i już planujemy następny wypad.

IMG_4286

IMG_4314

IMG_4317

IMG_8167

IMG_8177

IMG_8179

IMG_4291

IMG_4299

IMG_4329

IMG_4331

IMG_4350

IMG_8183

IMG_4337

IMG_4339

IMG_4351

IMG_4362

IMG_4363IMG_4364

IMG_4367

IMG_8193

IMG_4384

IMG_4411

IMG_4413IMG_4425

IMG_4443

IMG_4447

IMG_4451

IMG_4457

IMG_4477

IMG_4503

IMG_4515

 

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.