WARSZAWA

W końcu po długim czasie i kilku podejściach nadeszło długo oczekiwane spotkanie z nią. Karta kibica wyrobiona, zakupy w sklepie kibica zaliczone i teraz nie ma zmiłuj, na mecze jeździmy razem. Bartek zaopatrzył mnie i Borysa w zieloną bluzę w herbem, tylko niestety Duśka musiała obejść się smakiem, bo nie ma nic dostępnego w kolekcji dziecięcej dla dziewczynek. Borys też chętny na wyjazdy, co chwilę pyta kiedy znowu pojedziemy na mecz. Nadii spodobał się doping, kibicowała razem z tatusiem. Głośne śpiewanie to jedna z jej ulubionych rozrywek.

W Warszawie mieszka Bartka kuzynka, która zapraszała nas do siebie już od jakiegoś czasu. Nie było łatwo, ale udało się znaleźć kilka wolnych dni, wreszcie skorzystać z zaproszenia i poznać przy okazji jej córeczkę Olę. Nadia wszystkie dzieci mniejsze od siebie oraz większość w swoim wzroście nazywa dzidziusiami. Uwielbia takie maluchy jak Ola i była zachwycona. Duśka to typowa dziewczynka, jest bardzo opiekuńcza i z chęcią zaopiekowałaby się niejednym dzieckiem, gdyby tylko ktoś jej na to pozwolił.

Jak wspominałam w poście o Berlinie, zwiedzanie kompletnie odpada przy dzieciach w takim wieku jak nasze. Do tego pogoda sprzyjała aż nadto bo słońce grzało bezlitośnie. Zaliczyliśmy plac zabaw, Pałac Kultury, mecz Legii, Stare Miasto no i multimedialny park fontann, ale z racji tego że byliśmy w środku tygodnia nie widzieliśmy pokazu który odbywa się w każdy piątek i sobotę o godzinie 21:30 – mimo tego było sporo radości. Borysa jak zwykle ciężko oderwać od wody. Nadia podchodziła ostrożniej.

Jedna rzecz zaskoczyła nas w metrze. Był ogromny ścisk, Nadia usnęła nam na rękach, stałam z nią na środku, później Bartek i 4 osoby zaproponowały nam miejsca siedzące, oferując swoje. Miło z ich strony.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że takie wyjazdy są frajdą dla nas wszystkich. Dzieci są na tyle duże, że nie męczą ich takie wypady, my również się nie męczymy. Nie korzystamy już z wózka więc dużo łatwiej zapakować się do samochodu, nie potrzebujemy, pampersów, mleka, butelek, smoczków i wszystkich innych gadżetów potrzebnych maluszkom w podróży, o których już zapomniałam. Wystarczy spakować ubrania i możemy jechać. Nasze dzieci bardzo szybko aklimatyzują się w nowych miejscach, co dodatkowo ułatwia wszystko.

Poniżej kilka zdjęć:
IMG_5419

IMG_5425

IMG_5429

IMG_5442

IMG_5448

IMG_5455

IMG_5470

IMG_5472

IMG_5490

IMG_5495

IMG_5519Borys: japonki, polówka – Tommy Hilfiger, spodenki Zara, bluza – Legia, Nadia: kombinezon – The Children’s Place, buty – Crocs, sweter – H&M

IMG_5573

IMG_5587

IMG_5595

IMG_5605

IMG_5609

IMG_5621

IMG_5626

IMG_5642

IMG_5647

IMG_5654

IMG_5671

IMG_5688Borys: japonki – Havaianas, spodenki – Zara, koszulka zielona – Guess, koszulka czarna – Zara, okulary Ray-ban, Nadia: sukienka Gap, buty – Crocs (sama dobrała, miały być sandałki) okulary – Ray-ban

IMG_5707

IMG_5710

IMG_5711

IMG_5720

IMG_5765

IMG_5766

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.