SPOSÓB NA CHOROBĘ LOKOMOCYJNĄ U DZIECI

Niedawno wróciliśmy z wakacji. Przejechaliśmy ponad 5000 kilometrów samochodem, podróżując na południe Francji do Saint Tropez przez Mediolan. Nasze dzieci idealnie nadają się do podróżowania samochodem. Nie marudziły ani trochę, tylko pytały od czasu do czasu za ile będziemy na miejscu, zwłaszcza Borys, który ma obsesję na punkcie liczenia (gdy wracaliśmy, powiedziałam do niego:

-zrobiliśmy 1060 km, musimy przejechać jeszcze 660km, ile to razem? (Borys ma 6,5roku)

– nie wiem, nie chce mi się liczyć.

Napisałam na kartce (kiedyś Bartek pokazywał mu jak się dodaje i odejmuje pisemnie). Po chwili oddaje mi karteczkę, na której napisał 1720, zadziwiona zapytałam:

– jak ty to policzyłeś?

– normalnie, na palcach.

Parsknęliśmy śmiechem, zastanawiając się skąd wziął tyle palców, jednocześnie pełni podziwu jak ta mała główka pracuje.

Jazda samochodem przebiegła całkiem miło, z jednym wyjątkiem. Pierwszy przystanek mieliśmy w Oleśnicy niedaleko Wrocławia (wyjazd w Jarosławia, podkarpackie – odcinek 532km). Pół godziny przed dojazdem na miejsce Nadia zaczęła wymiotować i wymiotowała 4-5 razy. Nadia, która nigdy w życiu nie wymiotowała nam w samochodzie, a jechała już z nami do Włoch 3 lata wcześniej, czy do Berlina (817km), Białegostoku, Warszawy, Krakowa lub w inne trochę krótsze trasy. Prędzej spodziewałabym się, że Borys zacznie wymiotować, jemu się to zdarzało, ostatni raz zimą, gdy wracaliśmy z Białegostoku, ale też na krótszych trasach (do godziny), było może 5 takich przypadków w jego życiu.

Pierwszy raz Borys wymiotował w samochodzie gdy miał 2 lata, w drodze do Rzeszowa (niecała godzina jazdy). Byliśmy umówieni w klinice stomatologicznej na pierwszą wizytę. Na miejscu pewna pacjenta, słysząc co się stało, powiedziała nam o opaskach na rękę dla dziecka z chorobą lokomocyjną. Jej dziecko miało z tym duży problem, często podróżowali i opaski takie kupowała we Włoszech, podobno super się sprawdzały w zapobieganiu mdłościom. Było to 4,5 roku temu, pytałam o nie w kilku aptekach w Polsce, niestety nikt u nas o czymś takim nie słyszał, a ja szybko o nich zapomniałam bo mdłości w podróży nie zdarzały się u nas często.

Przed wyjazdem robiłam zakupy w aptece poprosiłam o Lokomotiv (tak na wszelki wypadek). Dostałam w drażetkach, nie mając pojęcia, że jest też w pastylkach do ssania. Nadia nie potrafi połknąć tabletki, tą musiała rozgryźć. W drodze powrotnej wzięłam kilka pastylek do ssania Lokomotiv od szwagierki, ta wersja wydawała mi się lepsza dla niej, jak się okazało nie do końca. Na początku podróży dałam jej jedną pastylkę, wszystko super, smakowała jej, ale po chwili zasnęła, a ja przestraszona, że może się udławić z pastylką w buzi musiałam ją budzić, żeby wypluła pastylkę.

W momencie gdy Nadia zaczęła nam wymiotować w samochodzie przed Oleśnicą przypomniały mi się opaski akupresurowe przeciw mdłościom. W Oleśnicy wieczorem byłam w trzech aptekach i dopiero w ostatniej dostałam ostanie opakowanie opasek (chciałam kupić 2 sztuki, podobno schodzą jak świeże bułeczki).

IMG_3053

Następny odcinek, Oleśnica – Mediolan przejechaliśmy bez problemu, Nadia raz czy dwa powiedziała, że jej „duśno” nie wiedząc jak nazwać, to, że jest jej niedobrze, ale nie wymiotowała już ani razu (przy zestawie opaska + lokomotiv, wcześniej sam lokomotiv nie dawał rady).

IMG_3054

W drodze powrotnej, (wyjeżdżaliśmy z Saint Tropez) po około pół godziny jazdy Borys zaczął wymiotować (4 razy). Teren pagórkowaty, dużo zakrętów. Nadia siedziała w swoich opaskach spokojnie (na każdej ręce po jednej). Nie wiedziałam co robić, czy zakładać po jednej opasce każdemu dziecku, czy tylko Borysowi, ale wtedy pewnie Nadia zaczęłaby wymiotować. Mieliśmy przystanek w Monako, więc tam w aptece kupiłam drugi zestaw opasek (jaka byłam szczęśliwa, że go dostałam) poprosiłam też o tabletki (Lokomotiv dawno się skończył, w opakowaniu było tylko 8 drażetek, od szwagierki wzięłam 4 pastylki, które również się skoczyły, jedna wypadła w samochodzie pod siedzeniem, a mieliśmy sporo drogi przed sobą.

IMG_2855

IMG_2828

Za opaski akupresurowe SEA BAND w Polsce zapłaciłam około 40zł, w Monako razem z tabletkami COCCULINE (farmaceuta powiedział, że dzieci mogą je jeść jak cukierki, co im się bardzo spodobało, z chęcią je przyjmowały, dużo chętniej niż Lokomotiv, ale oczywiście w dozwolonych ilościach, z tym, że tabletek opakowaniu było 40, a nie 8) 28 euro.

IMG_7811

Opaski założyliśmy dzieciom chwilę przed wyjazdem i już do samego domu nie mieliśmy problemów z mdłościami, także szczerze polecam.

IMG_3051

IMG_3052

Opaski występują w wersji dla dzieci i dla dorosłych. W opakowaniu są 2 sztuki, zakładamy na obie rączki. Na opakowaniu mamy instrukcję jak założyć, w którym miejscu powinien znajdować się guziczek (nie jest to obojętne).

Gdy opowiadam znajomym o opaskach, pada pytania: jak one działają? Na opakowaniu jest napisane, że „SEA BAND działa poprzez uciskanie punktu akupresurowego, zwanego punktem Nei-Kuan) na obu nadgarstkach. Efekty są odczuwalne już po kilku minutach. Opaski hamują objawy choroby lokomocyjnej, nie powodując senności i innych skutków ubocznych. Udowodniono również ich skuteczność w zwalczaniu mdłości spowodowanych przyczynami takimi jak ciąża, znieczulenie ogólne czy chemioterapia. Mogą być używane wielokrotnie, można je prać ręcznie”.

Ja polecam się w nie zaopatrzyć, szczególnie jeśli wybieracie się w długą podróż, nawet jeśli nie mieliście wcześniej problemów z mdłościami u dzieci. Na autostradzie lub w środku nocy ciężko znaleźć aptekę.

 

 

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.