RÓŻNICA WIEKU

Każdy z nas indywidualnie dobiera różnicę wieku między swoimi dziećmi, choć często decyduje o tym przypadek. Ja i mąż od zawsze wiedzieliśmy, że u nas różnica będzie mała. Powód? Ja mam dwie starsze siostry (5 i 10 lat) mąż dwóch starszych braci (5 i 7 lat). Z własnego doświadczenia wiem, że duża różnica wieku nie jest niczym fajnym dla dzieci. Ja od zawsze marzyłam, żeby mieć siostrę lub brata rok – dwa lata starszego.

Młodsze dziecko jest zwykle odtrącane przez starsze, bo dzieci wolą bawić się z rówieśnikami lub starszymi dziećmi, starsze często ma narzucany przez rodziców obowiązek zajmowania się młodszym, pomimo, że nie zawsze ma na to ochotę. Poza tym przy większej różnicy wieku zainteresowania dzieci są całkiem inne i trudno im znaleźć wspólny język.
To wszystko spowodowało, że u nas jest inaczej. Od początku plan był taki, że jedno dziecko urodzi się na początku jednego roku, drugie pod koniec następnego, czyli różnica między nimi miała być niecałe 2 lata, kalendarzowo rok. Tak też się stało. Borys idealnie wkomponował się w pierwszy wolny termin (styczeń 2010), Nadia urodziła się w październiku 2011. Oczywiście nasłuchałam się od bardziej doświadczonych, że jak urodzę pierwsze dziecko, odechce mi się szybko drugiego, tylko, że ja nie robiłam tego z myślą o sobie lecz o dzieciach. Postanowiłam, że nieważne jak ciężko będzie – jakoś to przemęczę. Sprawy nie ułatwiał fakt, że Borys budził się w nocy wiele razy przez ponad rok (później tylko raz lub 2), nie lubił bawić się sam, wszędzie się wspinał także wymagał ogromnej uwagi. Nic nie było w stanie powstrzymać mnie przed drugą ciążą w dosyć krótkim okresie czasu. Obawiam się, że gdyby Nadia nie urodziła się tak szybko Borys mógłby być jedynakiem, bo jak się człowiek odzwyczai od wstawania w nocy, pieluch i całej tej otoczki to nie zawsze ma ochotę na powtórkę z rozrywki (osobiście znam wiele takich osób).

Przyznam szczerze, że nie było nam łatwo. Podczas wszelkiego rodzaju imprez rodzinnych przez półtora roku rzadko zdarzało się, żeby ktoś z nas spokojnie posiedział i porozmawiał, i nigdy nie siedzieliśmy oboje naraz (tzn. ja i mąż). Przez 2 lata oboje wstawaliśmy w nocy do dzieci, podzieliliśmy się, że ja do Nadii, mąż (ma na imię Bartek – nie chcę mi się cały czas używać słowa mąż) do Borysa. Bywało nawet śmiesznie, dzieci potrafiły się przebudzać już o 22.00-23.00 wtedy nasłuchiwaliśmy które, i zawsze padało „twoje dziecko – ty idziesz”.

Dzisiaj nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Gdybym jeszcze raz miała podjąć decyzję, kiedy zdecydować się na ciąże i w jakim odstępie, zdecydowanie postąpiłabym identycznie. Dzieci mają świetny kontakt ze sobą, razem się bawią, nie nudzi im się w domu, dobrze się dogadują, czasem mam wrażenie, że za dobrze. Ostatnio zabroniłam im skakać na kanapie, odwracam się tyłem do nich i nagle słyszę Nadię „Borysku, mama nie patrzy to już możemy skakać”. Nie wiem skąd ten pomysł u niej.

W tej całej sytuacji jest masa korzyści dla nas, rodziców:  dzieci razem się bawią, wiec nie musimy angażować się w organizowanie im atrakcji, a tym bardziej każdemu z osobna (oczywiście czasem coś podpowiemy czy przyniesiemy, a dzieci już wiedzą co z tym zrobić), względy ekonomiczne też na plus – staramy się kupować zabawki dziecięce i akcesoria dobrej jakości, dzięki temu, przy drugim dziecku nie musieliśmy za dużo wydawać na takie rzeczy, wszystko było w bardzo dobrym stanie i mogło posłużyć przy drugim dziecku (wózki, huśtawki, bujane leżaczki, foteliki samochodowe, pchacze, wszystkie zabawki edukacyjne). Dzieci wiele czynności wykonują razem, co pozwala nam oszczędzić czas a badania czy wizyty w klinice stomatologicznej zawsze załatwiamy razem.

Teraz jest nam znacznie lżej i myślę, że będzie jeszcze lepiej, a świadomość, że najtrudniejsze za nami – bezcenna.
IMG_9863

IMG_9878

IMG_9882

IMG_9899

IMG_9900

IMG_9903

IMG_9914

IMG_9936

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.