REKRUTACJA DO PRZEDSZKOLA

Nabór do przedszkola zakończony, Nadia została przyjęta. Będzie w grupie z Borysem, co oznacza, że nie powinniśmy mieć problemu z jej adaptacją. Jak będzie w rzeczywistości okaże się we wrześniu, ale jestem dziwnie spokojna w tej chwili.

Po pierwsze, będzie tam z Borysem.

Po drugie, ona już teraz chciałaby chodzić do przedszkola. Borysa zwykle odwozi Bartek, ale zdarzyło się że ja z Nadią musiałyśmy to zrobić. Bawi mnie wtedy, gdy po wejściu do przedszkola ona rozbiera się razem z Borysem, a jak mówię, że jest jeszcze za mała i będzie chodziła z Borysem od września to jest niezadowolona i oburzona.

Po trzecie, kilka razy była w przedszkolu gościnnie – na Mikołaja, na różnych występach więc nic nie będzie dla niej zaskoczeniem, mam nadzieję.

Jeśli chodzi o początki Borysa to jak każda matka miałam wielkie obawy. Nasłuchałam się opowieści koleżanek o pierwszych porankach w przedszkolu i wiedziałam, że to Bartek będzie odprowadzał Borysa. Bałam się, że nie potrafiłabym Borysa tam zostawić, a z drugiej strony wiedziałam, że lepiej będzie dla niego jeśli zostanie. Co prawda nastawiałam go już kilka miesięcy wcześniej na to, że niedługo pójdzie do przedszkola i tłumaczyłam jak będzie wyglądał jego dzień, co będzie tam robił. Miałam wrażenie, że jest mu to obojętne, może nawet z lekkim wskazaniem na jego zadowolenie z tego faktu. Jak się później okazało do czasu. Gdy usłyszał, że w przedszkolu nie będzie mamy, taty ani babci powiedział, że do żadnego przedszkola nie idzie! Ku naszemu zaskoczeniu początki były ok. Pierwsze 3 dni, chodził bardzo chętnie i mieliśmy nadzieję, że może jednak nie będzie żadnych problemów. Niestety po trzecim dniu stwierdził, że przedszkole mu się znudziło i on już nie musi chodzić. Na nic zdały się nasze tłumaczenia i od kolejnego dnia zostawianie go w przedszkolu kończyło się wielkim płaczem połączonym z mocnym wieszaniem się na szyi taty. Trwało to trzy może cztery dni. Później chyba zrozumiał, że przedszkole to nie tylko tak na kilka dni, ale codzienny obowiązek i choć nie był zadowolony z tego faktu, przyjmował go po męsku, bez płaczu. Ze zwieszoną miną chodził przez ok. 2 tygodnie aż w końcu mu się spodobało. I wtedy pierwszy raz zaprowadziłam go sama, ale odbierałam prawie codziennie. Czasami żeby zrobić mu przyjemność i żeby nie przeżywał tego tak mocno wybierała go babcia, szedł wtedy dużo chętniej.

Oby z Duśką nie było gorzej, w końcu zafundowaliśmy dzieciom małą różnicę wieku po to by im i nam było kiedyś łatwiej.
IMG_1757

IMG_1765

IMG_1767

IMG_1769

IMG_1784

Borys: kurtka, spodnie, buty – Zara, bluza – DKNY, okulary – Ray-ban

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.