PRZEDSZKOLNE TRENDY

Od zawsze lubiłam kupować ubranka dla dzieci, która mama nie lubi? Często robiłam większe zakupy na wyprzedażach, na sezon do przodu, więc jak zbliżała się kolejna pora roku, zwykle szafy dziecięce pękały w szwach. Byliśmy zaopatrzeni we wszystko. To bardzo ułatwiało życie. Moje koleżanki w takich momentach często mówiły: moje dziecko ze wszystkiego wyrosło, muszę mu kupić wszystko od butów po czapki. Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nie twierdzę, że nic nie kupuje z nowych kolekcji. Kupuję, ale są to rzeczy, które naprawdę mi się podobają, nawet takie bez których spokojnie moglibyśmy się obejść, ale po prostu mi się podobają i tyle. Nie mam wtedy specjalnych oporów nawet jeśli coś nie jest najtańsze, w szczególności dotyczy to butów lub okularów.

 
Ostatnio jednak stwierdziłam, że trochę ograniczę zakupy na wyrost. Po pierwsze, zdałam sobie sprawę z tego, że wcześniej trochę przesadzałam, ubrań było dużo za dużo, wiele z nich było raz założonych, niektóre wcale. Plusem było to, że ubranka w idealnym stanie bez problemu można łatwo odsprzedać. Drugim powodem jest fakt, że moje dzieci coraz częściej wyrażają swoje preferencje co do ubioru.

 
Na początku miesiąca robiłam przegląd szafy Borysa, sprawdzałam, czy czegoś nie trzeba dokupić, wyciągałam rzeczy z których wyrósł. Okazało się, że ma 4 fioletowe koszulki, kupiłam je chyba z rok temu. Borys od zawsze nie lubił różowego koloru, ostatnio również fioletowego. Nie do końca wiedziałam dlaczego tak jest. Wszystko co różowe i fioletowe oddawał zawsze siostrze i nawet nie chciał na to patrzeć. Ja nigdy dzieciom nie wmawiałam, że róż i fiolet to kolor dla dziewczynek. Gdy chciałam mu założyć fioletową koszulkę, twierdził, że nie, bo to dla dziewczyn. Wtedy staraliśmy się go przekonać, że tak nie jest, Bartek pokazywał mu, że też ma fioletową koszulkę, a nawet różową i fioletową koszulę. Nie pomogło. Kiedyś nawet pokazywaliśmy Borysowi, że wujek ma różowe spodnie, zaczął się śmiać. Nigdy nie zakładam mu niczego na siłę, jednak chciałam wyeliminować ten tok myślenia. Tydzień temu wyciągałam z szafy ubranka do przedszkola, Borys: mamo, ale dzisiaj na krótki rękaw, ja: dobrze, a może być fiolet? (ciągle próbuję, bo strasznie lubię syna w tym kolorze, od czasu do czasu sprawdzam czy nie przeszła mu niechęć do tych barw) Borys: nie, więc pytam, synku a dlaczego nie chcesz założyć tej koszulki? I tutaj po roku w końcu się dowiedziałam! – Bo chłopaki w przedszkolu będą się ze mnie śmiali. Od tamtej pory nie proponowałam mu więcej fioletowej koszulki do przedszkola. W ten sam dzień pojawił się jeszcze jeden problem – spodnie. Borys zawsze chodzi do przedszkola w spodniach dresowych, chyba, że jest jakiś wyjątkowy dzień. Dzień wcześniej kupiłam mu dresy w Zarze, skąd pochodzi 90% jego spodni dresowych. Spodnie jak spodnie. Okazało się, że nie. Po 2 minutach noszenia ich stwierdził, że w nich nie pójdzie. Pytam: dobrze, ale powiedz mi, co Ci się w nich nie podoba (bo akurat kolor przypadł mu go gustu)?- bo mi wiszą w kroku. Tłumaczę synkowi, że większość spodni dla chłopców tak wygląda. I tutaj pada magiczne: ale chłopaki będą się śmiali. – Z czego będą się śmiali, przecież to spodnie dla chłopców?
– że mam kupę w majtkach.

 
Przebrał się, sam wybrał, co chce założyć.
Nie ogarniam tych przedszkolnych trendów.

IMG_2593

IMG_2602

IMG_2609

IMG_2614

IMG_2623

IMG_2630

IMG_2636

IMG_2646

IMG_2648

Nadia: kurtka – Old Navy, dżinsy – Gap, chusta – Reserved, kalosze i polarowe skarpety – Hunter.

Borys: kurtka i spodnie – Zara, szalik – Reserved, kalosze i polarowe skarpety – Hunter.

Komentarze Facebook

comments

Komentarze
  1. Opublikowany przez Mamy sprawy

    Myślę, że to wygląda tak. Twoje dziecko idzie do przedszkola w super fajnych spodniach z Zary. Chłopaki patrzą, mówią rodzicom, że też takie chcą. Na co rodzice sobie myślą, że nie wydadzą 60 czy 80 zł na spodnie dla dziecka i komentują to: przecież będziesz wyglądał jakbyś miał kupę w majtkach. I dzieci to później zanoszą do przedszkola.
    No i niestety myślę, że żądnej matki nie ominie ten etap. Im bardziej matka dba o dzieci, tym więcej uszczypliwości ze strony rówieśników.
    Masz śliczne dzieciaki, Twój synek ma świetna fryzurkę. Jak tylko mojemu wyrośnie czupryna zafunduje mu taką samą.

    • Opublikowany przez Każdy dzień sobota

      to tylko zwykłe spodnie dresowe, myślę, że dzieci nie widzą różnicy, ale ten hejt na róż czy fiolet wśród chłopców myślę, że przez ojców, bo nie każdy mężczyzna ubierze się w taki kolor, a później wmawiają synom „że to dla bab”

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.