OSPA

Kilka dni temu miałam obronę pracy magisterskiej. Po wszystkim byłam najszczęśliwsza na świecie, w końcu trochę wolnego i nic na głowie. W upalne dni spędziliśmy trochę czasu na basenie, a po kilku dniach na Borysa ciele zaczęły pojawiać się krostki, przy pierwszych trzech zastanawiałam się czy to pogryzienia (na komary nie wyglądało) czy ospa. Jednak po południu krostek było już więcej wiec na drugi dzień poszliśmy do lekarza (wieczorem Borys zaczął się drapać, trochę poczytałam o tym w internecie i wiedziałam co usłyszymy). Pani doktor potwierdziła ospę i oznajmiła, że dwa tygodnie siedzimy w domu, a że byliśmy z Nadią to dodała jeszcze, że jak Borysowi przejdzie to prawdopodobnie Nadię obsypie czyli miesiąc wakacji z głowy. Szwagierka i znajoma mama z przedszkola pocieszyły mnie, że Nadia niekoniecznie musi się zarazić, że ich dzieci miały kontakt z chorym na ospę rodzeństwem i nie zaraziły się, więc trzymam się wersji optymistycznej i mam nadzieję, że Nadia też się nie zarazi. Jestem zła tylko na jedno. Gdy Borysa obsypało to Nadia powiedziała, że w przedszkolu jeden chłopczyk miał ospę i pani się dziwiła, że rodzice wysłali do przedszkola dziecko z ospą, a skoro zauważyła to pani w przedszkolu to myślę, że rodzice w domu tym bardziej i nie powinni narażać innych dzieci na ryzyko zachorowania, tym bardziej, że w przypadku ospy izoluje się dzieci, nam lekarka zakazała kontaktu z innymi dziećmi przez ponad 2 tygodnie.
Kilka tygodni wcześniej robiliśmy dzieciom badania. Przy konsultacji wyników z lekarzem zapytałam o szczepionkę na ospę – lepiej szczepić, czy lepiej, żeby dziecko przebyło chorobę? (do szczepień podchodzę ostrożnie, szczepimy dzieci na te obowiązkowe, zaszczepiliśmy też na pneumokoki natomiast lekarze odradzali nam szczepienie na rotawirusy). Tym razem lekarz zasugerował szczepienie, powiedział, że przy ospie dziecko traci odporność, więc miałam w planie zaszczepić dzieci, ale Nadia gorączkowała, miała lekki katar, kaszel, Borys też kaszlał, więc czekałam, aż dzieci będą całkiem zdrowe, niestety nie doczekały się szczepienia.
Po piątym roku życia należy zaszczepić dziecko na błonnicę, tężec (szczepienie przypominające). Lekarka oświeciła mnie, że teraz nie zaszczepię Borysa przez następne 3 miesiące – po ospie należy tyle odczekać ze szczepieniem, na pocieszenie dodała, żebym się nie przejmowała bo i tak nie mają tej szczepionki obecnie na stanie.
Na początku trochę się przestraszyłam, sama przechodziłam ospę pewnie jakieś 25 lat wcześniej i pamiętam z tego tylko tyle że bardzo swędziało i ciągle pojawiały się nowe krostki ale jak się czyta na temat danej choroby w Internecie to człowiek ma wrażenie, że zaraz umrze i pojawiają się wszystkie czarne scenariusze – powikłania, blizny i różne inne. Z drugiej strony są też istotne informacje, które warto znać. Podobno przy ospie dzieci na początku gorączkują (Borys nie gorączkował) ale w takim przypadku nie wszystkie leki obniżające temperaturę można dziecku podać, my zwykle stosujemy Ibufen lub Nurofen, których przy ospie nie wolno stosować, przepisano nam Calpol, zalecono także „puder w płynie na ospę” który łagodzi świąd prawie natychmiastowo, wysypka szybko przysycha, stosujemy też Heviran tabletki, które łagodzą przebieg ospy, a nowe krostki prawie się nie pojawiają.
W chwili obecnej największą niedogodnością jest fakt, że musimy siedzieć w domu. Podobno lepiej gdy dziecko przejdzie ospę w tym wieku, ja jednak wolałabym je zaszczepić, żeby mogły cieszyć się wakacjami.

_DSC0773

_DSC0783

_DSC0812

 

_DSC0833

_DSC0837

_DSC0854

_DSC0875

_DSC0917

_DSC0926

_DSC0931

_DSC0943Borys: spodenki – Zara, buty – Adidas Superstar, Nadia – bluza, spodenki – Gap, buty Converse i Adidas Superstar.

Zdjęcia robione przed ospą.

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.