JAK TRZY LATA W PRZEDSZKOLU ZMIENIŁY MOJE DZIECKO

Borys zakończył etap przedszkolny w swoim życiu. Przez trzy lata uczęszczania do przedszkola wiele się zmieniło. Początki były trudne. Przez pierwszy rok nie bardzo miał ochotę na zabawy grupowe. Często gdy przychodziłam po niego siedział w kącie na krzesełku. Widząc to po raz pierwszy, miałam wrażenie, że siedzi tam za karę, czułam lekki niepokój. Nauczycielka wyjaśniła mi, że często tak robi, że woli siedzieć z boku i obserwować inne dzieci. Wydało mi się to trochę dziwne. Szybko jednak przekonałam się, że nie był jedynym dzieckiem, które tak robi. Siostra i znajome opowiadały mi, że ich dzieci zachowywały się podobnie przez pierwszy rok. Niektóre dzieci aklimatyzują się w ten sposób. W kolejnym roku Borys (podobnie jak syn siostry) bawił się już w grupie, często wspominał o ulubionych kolegach.

 

Drugi rok był łatwiejszy. Nadia zaczęła uczęszczać do przedszkola razem z Borysem i to do jednej grupy (grupa mieszana wiekowo). Borys był zadowolony, że już nie chodzi sam, a ona szczęśliwa, że wreszcie też chodzi do przedszkola. Rok wcześniej gdy czasem zaprowadzałam Borysa z Nadią ona zawsze w przedszkolu rozbierała się i chciała iść do grupy razem z bratem, a gdy tłumaczyłam, że jest jeszcze za malutka i pójdzie za rok nie była najszczęśliwsza. Pomimo faktu, że dzieci w domu bawiły się razem, gdy przychodziłam po nie do przedszkola bardzo rzadko widziałam ich siedzących obok siebie. Opowiadały mi, że Nadia zawsze bawi się z dziewczynkami, Borys z chłopakami, często jedli też przy osobnych stolikach, a jeśli już zdarzyło się, że siedzieli obok siebie, Borys często upominał Nadię, że ma zjeść wszystko razem z surówką i panie miały wtedy niezły ubaw. Generalnie, myślałam, że zawsze bawią się osobno, co uważałam za dobre, bo w domu mają siebie przez resztę dnia, więc kontakt z innymi rówieśnikami jak najbardziej wskazany. Po jakimś czasie inne mamy opowiadały mi, że ich dzieci zazdroszczą moim, że mają siebie, mają dobry kontakt ze sobą. To było dla mnie miłe zaskoczenie. Po pierwsze, myślałam, że w ogóle się ze sobą nie bawią w przedszkolu, po drugie, że dzieci jak to dzieci – czasem się kłócą, jednak w oczach innych dzieci ta relacja była wzorowa i w przedszkolu się nie kłócili. Wtedy poczułam się trochę dumna, pomyślałam, że jednak dobrze je wychowujemy, bo wiadomo, że człowiek chciałby jak najlepiej, robi wszystko aby tak było ale wychodzi różnie.

 

Często jest tak, że rodzeństwo pomimo fizycznego podobieństwa ma zupełnie inny charakter i słyszę to od wszystkich znajomych, jeszcze nigdy nie usłyszałam żeby ktoś stwierdził, że jego dzieci mają identyczne charaktery, co najwyżej, charakterek po mamusi lub tatusiu. U nas jest podobnie. Borys jest wrażliwy i spokojny, a Nadia… ciężko powiedzieć, ona ma milion głupiutkich pomysłów na minutę, jest bardzo bezpośrednia, nazywana przez panie w przedszkolu „kierowniczką” chociaż bardzo jej się to nie podoba, panie te stwierdziły, że ona sobie wszędzie poradzi. Na każdy problem ma rozwiązanie. Przypomniało mi się, że gdy byliśmy we Francji, Borys zobaczył  chłopca  w swoim wieku, chyba chciał się pobawić, podchodził do niego coś mówił, po chwili przychodzi do mnie i mówi, mamo w ogóle go nie rozumiem on mówi cały czas po francusku, w czym Nadia w ogóle nie widziała problemu, bo powiedziała:

– ej Borys, to idź do niego i powiedz: bonjour, bonjour, bonjour.

Myślę, że Nadia gdzie by w przyszłości nie pojechała czy nie mieszkała – odnajdzie się wszędzie.

Ona w przeciwieństwie do Borysa nie widzi problemu w różnych sytuacjach, szykuje w głowie w ekspresowym czasie rozwiązanie.

 

Trzeci rok w przedszkolu (zerówka) to rok dużych zmian i ogromnych postępów. Borys stał się bardziej otwarty, odważny, odkryliśmy, że jego świat kręci się wokół liczb więc staramy się zaspokajać jego ciekawość i stymulować rozwój w tym kierunku. Z dziecka, które rozpoczynając edukację przedszkolną nie potrafiło liczyć do 10 (zatrzymywał się na 6, 7 nie chciało mu przejść przez usta, uznaliśmy, że matematyka widocznie nie będzie jego mocną stroną) w momencie gdy inne dzieci liczyły w trzech językach zmienił się w chłopca, który na każde pytanie zna odpowiedź. Kiedyś rozmawiałam z jakąś mamą w przedszkolu, nagle ona pyta Borysa:

– to ty jesteś Borys? Słyszałam, że ty wszystko wiesz.

Na co Borys skromnie odpowiedział:

– tak, to ja.

 

Te trzy lata uzmysłowiły mi jak bardzo dziecko może się zmienić. Nie ma sensu naciskać w momencie, gdy coś definitywnie nie wychodzi. Czasem warto odpuścić, zaczekać na odpowiedni moment, może kiedyś zaskoczy, a może to nie jest dziedzina, w której nasze dziecko będzie się w przyszłości realizowało. Najważniejsze, żeby było szczęśliwe i rozwijało swoje zainteresowania. Swoje, nie rodziców.

IMG_6971

IMG_7025

IMG_1527

IMG_1600

IMG_1621

IMG_2203-horz

IMG_3282

IMG_6668-horz

 

 

 

 

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.