INFEKCJE PRZEDSZKOLAKÓW

Miałam pewne obawy czy wysłać Borysa  w tym roku do przedszkola, chodziło głównie o częste infekcje u przedszkolaków. Zastanawiałam się czy jest sens, skoro Nadia i tak siedzi w domu, więc gdy ja jestem na zajęciach któraś babcia jest w domu. Bałam się notorycznych chorób u moich do tej pory zdrowych dzieci. Nasłuchałam się, że wiele dzieci rzadko chorujących łapie w przedszkolu jedną infekcję  za drugą, zarażając w domu rodzeństwo.
Przeważył  fakt, że przedszkole uczy wielu rzeczy i wiedziałam, że Borys powinien tam pójść. Jak się okazało plusów jest wiele, Borys stał się bardziej samodzielny, często po sobie sprząta (wcześniej tryskał energią przy zabawie, gdy przychodziła pora sprzątania umierał ze zmęczenia), lubi składać, układać, wszystko ma być równiutko, być może wdał się w pedantycznego wujka :), mogłabym wymieniać w nieskończoność. Niespodzianką jest dla mnie fakt, że on prawie w ogóle nie choruje, nie licząc jakiegoś małego kataru po drodze. Zdałam sobie sprawę z tego ostatnio, uświadamiając sobie, że ja średnio co tydzień jestem chora (raz nawet skończyło się antybiotykiem). Wcześniej, co rok szczepiłam się przeciw grypie, w tym roku zapomniałam. Plusem jest to,  że nie zaraziłam do tej pory dzieci. Być może wszystko przed nami. Rzadko ostatnio wychodzimy, stąd też niewiele wpisów, dzisiejsze zdjęcia jeszcze listopadowe. Mam nadzieję, że wszystko się unormuje i niedługo poszalejemy na sankach, póki co śniegu za oknem u nas brak, ale choinka już w domu!

IMG_6628

IMG_6598

IMG_6597

IMG_6596

IMG_6592
Borys: kurtka, spodnie – Gap, buty – Keen, czapka – Rekids, komin – hand made

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.