DYNIE

Nie lubię zimy, wtedy najchętniej nie wychodziłabym z domu, dlatego postanowiłam maksymalnie wykorzystać ciepłe dni, które bardzo pozytywnie mnie zaskakują. Szkoda mi każdego z nich. Wychodzimy z dziećmi gdzie się da i kiedy się da. Wymyślam gdzie by tu zabrać dzieci na wycieczkę. W piątek byłam strasznie zła, miało być 24 stopnie, mieliśmy gdzieś pojechać, a czułam się fatalnie, musiałam się położyć. Miałam godzinę na regenerację, bo po tym czasie Bartek oznajmił, że ma dreszcze i też źle się czuje, a dzieci siedziały już na mnie i pytały czy wstaje i czy już mi lepiej. Rewelacyjnie się nie czułam ale wstałam. Następne dni były już lepsze.

Pomimo pięknej pogody moje przedszkolaki nie zawsze są skore do wyjścia. Czasem zmęczone po przedszkolu wolą posiedzieć w domu, a mi szkoda tych ciepłych dni. Nic na siłę oczywiście, więc staram się je odpowiednio zmotywować. Ostatnio wybraliśmy się na pole dyniowe. Zawsze to coś innego niż zwykły spacer, więc były bardzo chętne. Przywieźliśmy ogromną dynię do domu. Oczywiście Borys pomógł mi ją wnieść na górę. Upieczemy ciasteczka dyniowe, ale to w jakiś deszczowy dzień. Zdałam sobie sprawę z faktu, że uwielbiam jesień, taką jesień.

IMG_0191

IMG_0198

IMG_0199

IMG_0203

IMG_0211

IMG_0213

IMG_0222

IMG_0229

IMG_0239

Nadia: Kurtka, rajstopy -Zara, szalik (Borysa) – ReKids, spódnica – Tup-tup, buty -Next

Borys: Kurtka -Zara, spodnie, sweter – Gap, buty – Timberland.

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.