DYLEMATY RODZICÓW PIĘCIOLATKA

Za rok Borys powinien iść do pierwszej klasy. Powinien, ale czy pójdzie? Nie wiem. Osobiście wolałabym, żeby jeszcze nie poszedł. Na siłę nie będę go odraczała, zobaczymy jak się wszystko ułoży. Gdy studiowałam, powtarzali nam, że z psychologicznego punktu widzenia posyłanie 6 latka do szkoły nie jest dobrym pomysłem, z kolei po rozmowach z nauczycielami w szkole i przedszkolu słyszałam, żeby dziecka nie odraczać, że sobie poradzi, niech idzie jako 6 latek. A ja ciągle się waham…
Nie mogę się zdecydować na konkretną szkołę. Przeprowadziłam już wywiad wśród znajomych. Jako rodzice chcielibyśmy posłać Borysa do szkoły o raczej wyższym poziomie nauczania, ale tu zaczynają się schody. Niby jest szkoła, która za taką uchodzi ale usłyszałam wiele negatywnych opinii na jej temat, m.in., że poziom stresu ogromny. Dochodzi też inna kwestia. Chcielibyśmy, żeby szkoła miała dobre zaplecze sportowe, tzn porządną salę gimnastyczną, żeby dziecko mogło się trochę poruszać czy chodzić na dodatkowe zajęcia sportowe (jeśli tylko będzie chciało, bo zmuszać nie będziemy). Z tego co się dowiedziałam w wielu szkołach brak jest porządnej sali gimnastycznej, lekcje wychowania fizycznego odbywają się w małej salce gimnastycznej , która to salą gimnastyczną być nie powinna, lub też lekcje wf-u odbywają się na korytarzach szkół, z kolei w naszym mieście szkoła, która ma najlepsze zaplecze sportowe stoi w połowie pusta i po reformie szkolnictwa nie ma tam już podstawówki. Jest jeszcze szkoła prywatna – prowadzona przez siostry zakonne, zdania na jej temat są podzielone, chociaż więcej słyszałam negatywnych, a osobiście czułabym się jakbym posyłała dziecko do klasztoru.
Borys pod względem intelektualnym dobrze sobie radzi i tu nie miałabym oporów z wysyłaniem go do szkoły w wieku 6 lat. Jest gorzej jeśli chodzi o strefę emocjonalną, jest bardzo wrażliwy. Od nauczycielki z przedszkola usłyszałam, że jest perfekcjonistą, ale często boi się podejmować nowe wyzwania z obawy, że nie wykona ich idealnie. Jako matka oczywiście też to zauważyłam, ale dobrze wiedzieć, że moje obserwacje pokrywają się z opinią osoby doświadczonej. Chcę też wiedzieć w czym dziecko jest dobre, a nad czym musimy popracować i tak na przykład dowiedziałam się kilka tygodni wcześniej, że Borys raczej nie będzie ładnie pisał i żeby go nie zmuszać (ja osobiście też ładnie nie piszę i żyję więc po prostu przyjęłam tą informację do wiadomości). Dzisiaj z kolei ta sama pani zaskoczyła mnie pytaniem, gdy przyszłam po dzieci do przedszkola: kto uczył Borysa liczyć? Trochę mnie to zaskoczyło, bo Borys może nie liczy do miliona ale liczy, dodaje, odejmuje, dzień wcześniej nawet poprawiał Bartka, bo tata liczył i specjalnie „zjadał” niektóre liczby. Pani jednak nie czekała na moją odpowiedź tylko stwierdziła, że to urodzony matematyk i świetnie liczy. Co mnie ucieszyło, wolę żeby dobrze liczył niż ładnie pisał (na studiach uczyłam się, że ludzie ze zdolnościami matematycznymi łatwiej uczą się języków obcych).
Wydaje mi się też, że jeśli dziecko jest słabsze w pewnej dziedzinie, to jest inna w której przoduje, te zdolności rozkładają się nierównomiernie na różnych płaszczyznach. Często widać to już pod koniec pierwszego roku życia, jedne dzieci szybciej mówią, inne chodzą więc uważam, że nie ma się czym przejmować, jeśli dziecko w pewnych obszarach jest słabsze, bo w innych radzi sobie już dużo lepiej. Problem mają rodzice z wygórowanymi ambicjami, a ich dzieci niełatwe życie.
W listopadzie poznamy efekty diagnozy pedagogicznej przeprowadzanej w przedszkolu, mam nadzieję, że to pomoże nam podjąć dobrą decyzję.

IMG_4983

IMG_5003

IMG_5026

IMG_5041

IMG_5059

IMG_5131

IMG_5162

IMG_5181 Nadia: kapelusz, poncho, spodnie – Zara, buty – Next.

Borys: sweter – Gap, spodnie – Zara, buty -Converse (ulubione na rzepy)

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.