CZESANIE NA ZAWOŁANIE

Czesanie małych dziewczynek to często niełatwa sprawa. Nie mam na myśli zapięcia jednej spinki na włosach czy związania kitki na szybko. Dzisiaj o bardziej wymagających fryzurach, uwielbianych przeze mnie francuzach. Dwa lata czekałam na to aby w końcu móc je czesać Nadii (wciąż nie jest to łatwe ze względu na długość i gęstość jej włosów ale dajemy radę). Kilka osób pytało mnie jakim cudem ona wysiedziała na tyle długo, żebym zdążyła jej go zapleść (dziwne, że nikt nie pyta jakim cudem ja ją zaczesałam).
Wszystko dzięki książeczce „Joasia bawi się we fryzjerkę” z serii Mała dziewczynka Emilie Beaumont.
IMG_9406

IMG_9407
Odkąd mamy książeczkę w domu, zawsze, gdy chcę zaczesać Nadię, pytam czy bawimy się we fryzjerkę, a ona biegnie ze swoim krzesełkiem i siada przed lustrem, wyjmując wcześniej szczotkę, gumki do włosów, spinki i płyn ułatwiający rozczesywanie włosów (nazywany przez nią psikadłem).  Po wszystkim następuje zmiana, ja siadam, córka spryskuje moje włosy, twarz, lustro i co się da „psikadłem”, wplątuje mi szczotkę we włosy, następnie spinkę, a ja dzielnie się temu oddaję zgodnie z zasadą – chcesz być piękna, musisz cierpieć!

IMG_9337

IMG_9344

IMG_9350

IMG_9356

IMG_9399

Komentarze Facebook

comments

Wpisz komentarz

Wszelkiego rodzaju spam, wulgaryzmy czy złośliwości nie będą publikowane.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.